![]() |
||||
Rumuńskie impresje |
||||
|
||||
Rumunia wjechała do Unii Europejskiej na furmankach. Właśnie furmanki i babuszki w chustach to moje pierwsze skojarzenie po wizycie w
tym kraju. Wcześniej Rumunia kojarzyła się dla mnie jednoznacznie: Transylwania i posępne zamczyska! Transylwania to miejsce magiczne,
ale teraz musze przyznać, że Rumunia ma o wiele więcej do zaoferowania niż tylko moje ulubione średniowieczne ruiny.
Zamki, zamki, zamki. Trudno powiedzieć, który najpiękniejszy. Każdy ma swoje kryteria. Na mnie największe wrażenie zrobiły niedostępne
ruiny Rupei. Może po trosze też dlatego, że nim udało nam się znaleźć bramę wejściową do zamku, okrążyliśmy go na około, pędząc pod
górkę, wzdłuż murów zewnętrznych i sporo się przy tym zmachaliśmy. A potem czekały na nas ruiny, oświetlone wieczornym słońcem. Może nie w ruinach zamków, ale też i nam udało się spać w bardzo ciekawych miejscach. Jechaliśmy w dwa samochody i część ekipy spała w namiotach, a cześć w samochodzie, więc zawsze szukaliśmy takiego miejsca, by dało się dojechać autem. Czasami te poszukiwania trwały godzinkę częściej dwie lub trzy i najczęściej kończyło się na rozbijaniu namiotów po ciemku. Dopiero rano przekonywaliśmy się, jakie przypadkiem super miejsca mieliśmy na nocleg. Najczęściej były to łąki lub leśne polanki, gdzieś w oddali, za wioskami, nad rzeką. Rano budziło nas beczenie owiec, a raz zdarzyło się też, że na naszej spokojnej polance pojawiły się byczki z pasterzem. Pewnego dnia tak długo szukaliśmy noclegu, aż dojechaliśmy do wioski Slătioara, gdzie kończyła się droga. Naprzeciw nam wyszedł miejscowy pop i na migi dowiedział się, że szukamy noclegu. Od razu posłał jakiegoś chłopca po samochód i kazał nam jechać za sobą. Dowiózł nas za szlaban, na piękna polankę, na skraju lasu i pozwoli nam się tam rozbić. Na każdym kroku w Rumunii widać ogromne pieniądze z Unii Europejskiej. To niesamowite jak ten kraj, który w unii jest dopiero od paru miesięcy potrafi wykorzystać swoje atuty i ściągnąć do siebie ogromne, europejskie dotacje. Wiele klasztorów, warownych kościołów, zamków jest w trakcie odbudowy. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej już za niedługi czas nie znajdziemy w Rumunii tej atmosfery tajemniczości i przeszłości. Wszystko będzie nowiutkie, czyste i odmalowane. Przykładem może być przepiękny zamek chłopski w miejscowości Râşnov. Jeszcze można pochodzić tam po lekko zrujnowanych uliczkach, popatrzeć przez dziurę w murze na miasteczko. Ale już część murów jest odnowiona, trochę za mocno podbetonowana i oczywiście wygląda to ładnie..ale czy zawsze musi być tak ładnie? To, co na pewno warto odnawiać to stare, malowane na zewnątrz klasztory. Zrobiły na mnie wrażenie, chociaż musze przyznać, ze po zwiedzeniu trzech czy czterech, resztę zostawiłam sobie na kolejny pobyt w Rumunii, (bo przecież jeszcze tam kiedyś wrócić muszę!!!). Na koniec wypadałoby również wspomnieć o tych najbardziej znanych transylwańskich miastach, jak Alba Iulia, Sybin, Braszów czy
Sighişoara. Dla miłośników pięknie zachowanych miast -polecam, ja jednak pozostanę przy zachwycaniu się wiejskimi krajobrazami,
zapuszczonymi ruinami, górami i trudno dostępnymi wioskami. |
||||
| Home |