03-05-2006
Izola - Pula - Rovijn - Izola
Nadmorski, ciep³y i s³oneczny klimat da³o siê odczuæ od wczesnego poranka. Plany na dzisiejszy dzieñ nie by³y
skonkretyzowane, a do wyboru mieli¶my siedzenie na s³oweñskiej pla¿y lub wycieczkê do Chorwacji. W Polsce nigdy bym nie
wpad³a na pomys³ by na d³ugi weekend majowy pojechaæ a¿ na Chorwacjê. Ale od chorwackiego pó³wyspu Istra dzieli³o nas ju¿
dos³ownie kilkana¶cie kilometrów! Jedyne co wiedzieli¶my o Istrii to to, ¿e na po³udniowym jej koñcu znajduje siê Pula z
ogromnym rzymskim amfiteatrem. By³ to cel naszej wyprawy. Dobrze, ¿e wziêli¶my paszporty, bo Chorwacja nie nale¿y do UE.
Pierwszy przystanek zrobili¶my sobie niedaleko granicy, zje¿d¿aj±c do tzw. Fiordu. Najwiêksz± atrakcj± tego miejsca, oprócz
fajnego widoku na rzekê, okaza³a siê budka z rakij±. Do¶wiadczyli¶my tu po raz pierwszy chorwackiej go¶cinno¶ci. Nim
dokonali¶my zakupu trunków, wypróbowali¶my wszystkie smakowe rakije, zachêcani przez sprzedawczynie by jeszcze i jeszcze.
Kobieta otwiera³a kolejne butelki, a my ju¿ powli przestawali¶my odró¿niaæ smaki :)
Do Puli, oddalonej o oko³o 80 km od granicy dotarli¶my tu¿ po po³udniu. Niestety w centrum nawet przed sezonem wszystkie
parkingi s± p³atne. Nam uda³o siê wcisn±æ na darmowe miejsca do portu. Po³o¿ony niedaleko morza bia³y, kamienny amfiteatr
robi wra¿enie! Wstêp do ¶rodka to 3 euro lub odpowiednik w kunach. Kart± p³aciæ nie mo¿na. Postanowili¶my wiec najpierw
obej¶æ budowle dooko³a. Droga sz³a pod górke, tak wiêc wszystko by³o widaæ z zewn±trz i to pod ró¿nym k±tem. Do zdjêæ by³o
to lepsze miejsce ni¿ wej¶cie do ¶rodka.
Ma³e stare miasto przyt³oczone jest trochê potêg± rzymskiego teatru. Natrafiæ mo¿na jednak na urokliwe, w±skie uliczki we
w³oskim stylu.
Do S³owenii wracali¶my droga nadmorsk±, zahaczaj±c o ma³e, portowe miasteczko Rovijn. Na chwilê poczu³am siê jak we
W³oszech. Stare, poniszczone kolorowe kamieniczki, port jachtowy i same pizzerie dooko³a. By³o to dobre miejsce na obiadek,
¶ródziemnomorski oczywi¶cie, czyli dla pañ nadziewane szynk± oraz serkiem kalmary i po karafce winka a dla panów
spaghetti lub pizza i piwko :)
Tu¿ przed granica znów stanêli¶my na przystanku rakija. Mi³a rozmowa z sprzeaczyni± po³±czona z degustacj± i negocjacjami
handlowymi przeci±gnê³a siê do godziny!. Utargowaæ mo¿na by³o wszystko, ³±cznie z wymian± pier¶cionków na kilka flaszek
domowego alkoholu!
04-05-2006
Piran - Socerb - Hrastovlje - ©tanjel - Volarje
Przyciê¿kawy poranek po rakiji rozpoczêli¶my od zwiedzania s³oweñskiej pere³ki weneckiego gotyku, czyli nadbrze¿nego
miasteczka Piran. Za wyjazd do miasta i pobyt d³u¿ej ni¿ godzinê trzeba zap³aciæ ponad 2 euro, plus parking w centrum.
My zostawili¶my samochody na o wiele tañszym parkingu zewnêtrznym i w³óczyli¶my siê po w±skich uliczkach i murach miejskich
prawie trzy godziny. Tego miejsca nie pomijaæ w planach wycieczkowych!
Dziêki w³asnym butlom gazowym i prowiantowi wo¿onemu w samochodach byli¶my niezale¿ni od restauracji i na posi³ek wybrali¶my
sobie klimatyczny parking przy kamiennym zamku Socerb. Do towarzystwa mieli¶my pas±ce siê kozy i piêkne widoki na dolinê.
Obejrzeli¶my równie¿ znajduj±ca siê w pobli¿u zamku jaskiniê z podziemnym ko¶cio³em.
Tego dnia dotarli¶my jeszcze do otoczonego winnicami i górami ko¶ció³ka w Hrastovlje, znanego z XII wiecznych fresków oraz
do ufortyfikowanej wioski ©taniej. I znów by³o chodzenie po ma³ych uliczkach, podziwianie starych, kamiennych domostw,
oplecionych bluszczem i niezliczona ilo¶æ fotek w opuszczonych ruinach zamku, pod¶wietlonych zachodz±cym s³oñcem.
Niezwykle malownicz± drog± wzd³u¿ jasnoniebieskiej rzeki Socz± dotarli¶my pó¼nym wieczorem do przypadkowo znalezionego
kempingu nad brzegiem rzeki.
05-05-2006
Gabrje - Tolimska korita - Javorca (Cerkvica sv. Duha) - Novaki (Franja) -
Blego¹
Wracamy na bunkrowa trasê. Od w³a¶ciciela kempingu dowiedzieli¶my siê jakie obiekty i inne ciekawe miejsca warto zwiedziæ
w okolicy. Rozpoczêli¶my od bunkrów w Gabrje, a nastêpnie przeszli¶my widokow± trasê korytem rzeki Tolimka.
Najwiêkszym wzywaniem tego dnia okaza³a siê droga do po³o¿onej wysoko w górach Javorcy. Nie wiem, czy powinnam to nazywaæ
drog±. By³a to wij±ca siê górska, utwardzana dró¿ka, bez zabezpieczeñ po boku, na której mie¶ci³ siê jeden samochód. Droga
oczywi¶cie by³a dwukierunkowa, a ka¿da mijanka sprawia³a, ¿e wyprawa podoba³a i siê coraz mniej ;)
Po piêciu kilometrach takiej jazdy dotarli¶my do otoczonej ¶nie¿nymi szczytami doliny. St±d by³o ju¿ tylko 20 min. na pieszo
do partyzanckiego ko¶ció³ka z 1916 roku. Do odnalezienia mieli¶my jeszcze bunkry. Znalaz³ je Andrzej, id±c za potrzeb± w
krzaczki :) Ale fajny systemik! Cztery symetryczne wej¶cia i klatki schodowe, po³±czone korytarzami. I Triglavski Narodni
Park na oko³o nas. Lepiej byæ nie mog³o.
Tego dnia w planach mieli¶my jeszcze nigdy nie zdobyty partyzancki szpital Franja z czasów II wojny ¶wiatowej oraz bunkry
na górze Blego¹. Do szpitala dotarli¶my na nieca³a godzinê przed zamkniêciem, ale by³ to wystarczaj±cy czas na obejrzenie
wszystkich pomieszczeñ. Niestety na Blego¹ znów jechali¶my do¶æ d³ugo i wolno w±skimi, górskimi drogami i jak dojechali¶my
do parkingu s³oñce zaczyna³o ju¿ zachodziæ. Po ponad godzinnej wspinaczce trafili¶my na pierwszy ma³y bunkier. Nie by³ to
jednak jeszcze szczyt. Gdy zaczê³o siê robiæ ciemno postanowi³am wracaæ, a tylko ch³opacy dotarli do bunkrów na szczycie i
zeszli powrotem ju¿ po ciemku. Nie by³o sensu wracaæ na dó³ do wiosek i szukaæ noclegu wiec rozbili¶my siê na dziko przy
opuszczonym schronisku.
06-05-2006
Bohinska Prze³êcz (Lajnar 1548 m.n.p.m.) - Bled - Begunje (Kamen) - Ljubelj - Loibltunnel
Nielegalny nocleg sprawi³, ¿e trzeba by³o wstawaæ ko³o 7-mej rano. O tak wczesnej porze zaczê³y ju¿ zje¿d¿aæ siê
samochody z turystami id±cymi na Blego¹. My ruszyli¶my w drogê powrotn±, pierwszy przystanek robi±c na Prze³êczy Bohiñskiej, sk±d udali¶my siê w poszukiwaniu bunkrów na górê Lajnar. By³o to to samo miejsce, które odwiedzili¶my ju¿ pierwszego
dnia wyprawy, ale wtedy la³ deszcz i zrezygnowali¶my z wêdrówki.
Tym razem sz³o siê ca³kiem mi³o, po ubitym ¶niegu, nartostrada, przy grzej±cym s³oneczku. Ju¿ przed doj¶ciem do szczytu
naszym oczom ukaza³a siê w oddali bunkrowa kopu³ka, otoczona polem krokusów. Znale¼li¶my równie¿ trzy wej¶cia do systemu i
du¿e, zniszczone koszary na zboczu góry.
Powoli szykowali¶my siê do powrotu do domu. Pozosta³a nam ju¿ tylko jedna atrakcja - znaleziony wcze¶niej w Internecie
zruinowany zamek Kamen, w miejscowo¶ci Begunje. Ogrom ruin na tle bia³ych, alpejskich szczytów nas zaskoczy³. Nie
spodziewali¶my siê, ¿e bêd± a¿ tak wielkie i z tyloma zakamarkami! Dobre miejsce na zakoñczenie wyprawy.
I tak min±³ nam wyd³u¿ony weekend majowy na S³owenii. Warto by³o przejechaæ te kilkana¶cie godzin samochodem, by znale¼æ siê
w innym, czêsto niedocenianym przez pêdz±cych nad chorwackie wybrze¿e turystów, regionie. Kraj mniejszy od województwa
Wielkopolskiego, a do zaoferowania ma tyle atrakcji, ¿e je¼dziæ mo¿na by po nim przynajmniej z dwa tygodnie. Nie mówi±c
ju¿ o pieszych wycieczkach w Alpy Julijskie. Do wyboru mamy parki krajobrazowe i narodowe, wysokie i ni¿sze ma górki, jaskinie, zamki i krótkie ale malownicze wybrze¿e. Do tego piêkno alpejskiej przyrody na pó³nocy i winnice
na po³udniu. Nie wiem czy które¶ pañstwo w Europie ma na tak niewielkiej powierzchni nagromadzone a¿ tyle atrakcji. Warto
tam wróciæ jeszcze nie raz.
|